środa, 9 lipca 2014
poniedziałek, 7 lipca 2014
Jest nawet okey.(nawet!) ale nie za dobrze, nie rewelacyjnie, nie tak, jak sobie wymarzyłam... Nie wiem, czy faceci już tak mają, że zlewają swoje dziewczyny, nie dostrzegają ich starań o ich najdrobniejszą chociażby uwagę, zawieszając oko nawet na niezbyt atrakcyjnych dziewczynach. Czuję się taka brzydka. Pamiętam do dziś te słowa, jak pisał mi, że lubi czarne. Pamiętam do dziś te słowa, jak opisując koleżankę swojego brata, określił ją ładną suką i nie sposób jej nie spotkać w ich okolicy zamieszkania. Gdy pytam, czy mam za małe cycki, lub sugeruję, że je zrobię sobie większe, mówi że jestem chora, głupia, nienormalna Ale wzrok zawiesza na każdej, która ma dużej wielkości ładne piersi. Mówię, że schudnę, że muszę się odchudzać, że się odchudzam, że jestem w trakcie, że nie jem słodkiego, bo zauważyłam, że przygląda się drobnym dziewczynom w spodenkach z odsłoniętą pupą, a on na to, że z czego ja się chcę odchudzać, że przesadzam, że nie mogę wyglądać jak kościotrup, że i tak jestem już chuda. Pyta, dlaczego nie dochodzę, że go to strasznie dziwi i w mojej głowie nagle myśli się rodzą, że jego poprzednie seksualne partnerki musiały dochodzić.Nie lubię z nim nigdzie wychodzić, bo czuję się taka zlewana. Czuję się mniej ważna od jego każdego kumpla. Dlatego tak na prawdę zadaję sobie to jedno podstawowe pytanie : Czego on ode mnie chce? może mieć każdą, która tylko na niego spojrzy, każdą, na którą popatrzy, bo pociąga go seksualnie. Tak, pociąga go seksualnie. A ja? Dlaczego ze mną jest? Czego mu we mnie brakuje? Nie wiem już co to jest miłość. Każdy widocznie jej definicję interpretuje na swój sposób. Ale jak w takim razie interpretuje ją on?
czwartek, 3 lipca 2014
Nikt mnie nie rozumie. Nikt!!!! Wszyscy mówią, że będzie dobrze, a nikt się nie zapyta : "Madziu, co jest nie tak? Madziu dlaczego? Pomyślimy nad tym jak Ci pomóc."
Nigdy nie słyszę takich słów, zawsze to głupie i banalne "będzie dobrze". Jeszcze dzisiaj wystawiła mnie dziewczyna, którą uważałam za przyjaciółkę od serca. Myślałam, że dużo dla niej znaczę. Jak widać, dla nikogo nic nie znaczę i nikt, absolutnie nikt nie liczy się z moimi uczuciami. Także mam dla was wiadomość drodzy "wspierający mnie" : nie będzie dobrze!!!
Liczyć możesz tylko na siebie i tylko sobie możesz zaufać.
Nigdy nie słyszę takich słów, zawsze to głupie i banalne "będzie dobrze". Jeszcze dzisiaj wystawiła mnie dziewczyna, którą uważałam za przyjaciółkę od serca. Myślałam, że dużo dla niej znaczę. Jak widać, dla nikogo nic nie znaczę i nikt, absolutnie nikt nie liczy się z moimi uczuciami. Także mam dla was wiadomość drodzy "wspierający mnie" : nie będzie dobrze!!!
Liczyć możesz tylko na siebie i tylko sobie możesz zaufać.
Nie wiem co jest ze mną nie tak. Nie czuję się już ani kochana, ani trochę potrzebna. A o mnie zapomniał. Siedzi sobie teraz w pracy, nie wiedząc nawet jak się czuję, kiedy nie okazuje mi od rana ani grama zainteresowania. (może to głupie, że tak myślę?)
Na dodatek to prawo jazdy kompletnie mnie dobija i jeszcze bardziej przez to moja własna beznadziejność mnie pogrąża. Jutro kolejna jazda, na którą w ogóle się nie czuję... Nikt nie rozumie tego, że zrobiłam to tylko i wyłącznie chyba właśnie dla niego, żeby był szczęśliwy. Chciałam być dla niego idealna, odchudzać się, zrobić prawko, żebym mogła odwozić go pijanego z imprez do domu, żeby nie musiał po mnie przyjeżdżać, żeby cieszył się, że ma taką fajną kochającą dziewczynę obok. Ale stało się coś złego : zgubiłam się w tym i to mój problem. Zgubiłam się pomiędzy tym, czy tego też chciałam . Zadałam sobie pytanie : Madzia, gdzie Ty między tym wszystkim jesteś? Z drugiej strony rodzi się myśl, że pomimo porażek nie można się poddawać. Ale ile można nie chcieć się poddawać, skoro na 90% pewne jest to, że skoro nie robi się tego dla zaspokojenia swoich potrzeb, a dla szczęścia i blasku w oczach innych... Straciłam "siebie w sobie". I stwierdzam to ze smutkiem.
Na dodatek to prawo jazdy kompletnie mnie dobija i jeszcze bardziej przez to moja własna beznadziejność mnie pogrąża. Jutro kolejna jazda, na którą w ogóle się nie czuję... Nikt nie rozumie tego, że zrobiłam to tylko i wyłącznie chyba właśnie dla niego, żeby był szczęśliwy. Chciałam być dla niego idealna, odchudzać się, zrobić prawko, żebym mogła odwozić go pijanego z imprez do domu, żeby nie musiał po mnie przyjeżdżać, żeby cieszył się, że ma taką fajną kochającą dziewczynę obok. Ale stało się coś złego : zgubiłam się w tym i to mój problem. Zgubiłam się pomiędzy tym, czy tego też chciałam . Zadałam sobie pytanie : Madzia, gdzie Ty między tym wszystkim jesteś? Z drugiej strony rodzi się myśl, że pomimo porażek nie można się poddawać. Ale ile można nie chcieć się poddawać, skoro na 90% pewne jest to, że skoro nie robi się tego dla zaspokojenia swoich potrzeb, a dla szczęścia i blasku w oczach innych... Straciłam "siebie w sobie". I stwierdzam to ze smutkiem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)